Niniejsza strona "Rycerza Niepokalanej 1922", jest jedynym oficjalnym organem Rycerstwa Niepokalanej 1917 w Polsce oraz III Zakonu Od Pokuty

 Drodzy Wierni!

     Jak zauważyliście zostało wznowione wydawanie pisma „Rycerz Niepokalanej 1922” w formie miłej dla serca i duszy każdego katolika: w duchowości o. Maksymiliana Kolbe, w duchu miłości Pana Boga i Niepokalanej Matki Najświętszej, bez żadnych naleciałości modernistycznych.
W obecnych czasach, pismo to katolickie w swej formie i przekazie napotyka wiele różnych przeszkód i barier, co blokuje jego rozwój i dotarcie do szerszego grona odbiorców.
Jedną z nich jest nikły zasób środków finansowych, z którymi boryka się Redakcja. Jednakże mocno wierzymy, iż Najświętsza Maryja Panna, która jest patronką „Rycerza” dopomoże nam w szerzeniu Jej wielkiego miłosierdzia i miłości poprzez pomoc w wydawaniu Jej miesięcznika i docieraniu do coraz to nowych środowisk tak w Kraju jak i za granicą.
„Na końcu Moje Niepokalane Serce zatriumfuje!”Matka Boża w Fatimie
W Jezusie i Maryi Brat Rajmund
Prosimy o dobrowolna ofiarę na konto: 
Bank PKO S.A.      46124042721111000048322759
Dobra jest modlitwa z postem, a jałmużna więcej znaczy, niźli chowanie skarbów złota, albowiem jałmużna od śmierci wybawia, ona oczyszcza grzechy i czyni, że się znajduje miłosierdzie i żywot wieczny – Tob 12, 8–9

wtorek, 18 lutego 2025

Ojciec Pio - wielki spowiednik Kościoła

              Ojciec Pio mówił: „Nigdy nie wolno zakreślać granic miłosierdziu Boga. Proś Go zawsze o największą łaskę”. Słowa te streszczają całe jego kapłańskie życie i jego działania, przede wszystkim gdy był „narzędziem” w Bożych rękach, a więc Bóg sprawiał i sprawia poprzez niego różne cuda.

Oto jeden z nich. W San Giovanni Rotondo mieszkał osobisty wróg Ojca Pio. Był to miejscowy lekarz Francesco Ricciardi, wojujący ateista, który przez wiele lat zwalczał kapucyna-stygmatyka. Klasztor kapucynów i kościół, w którym Ojciec Pio odprawiał Msze św. i spowiadał, to były dlań – jak mawiał – gniazda ciemnoty i szarlatanerii. Święty cierpiał, ale milczał. Pewnego dnia po mieście rozeszła się wieść, że dr Ricciardi umiera z powodu raka żołądka. Jeden z kapłanów postanowił zaryzykować. Przyszedł do chorego z ostatnią posługą. On jednak wygonił go, krzycząc: „Zostawcie mnie w spokoju. Nie chcę widzieć kleru. Tylko Ojciec Pio mógłby mnie wyspowiadać. Ale za bardzo go obrażałem przez tyle lat, żeby do mnie przyszedł. A zresztą nie wychodzi z klasztoru. Umrę, tak jak żyłem”.
Po chwili do pokoju doktora wszedł Ojciec Pio. Stanął przed chorym, otworzył ramiona w szerokim geście i uśmiechnął się. Lata wrogości zagorzałego ateisty prysły jak bańka mydlana. „Niech mi Ojciec przebaczy!” – wykrzyknął.
Chory wyspowiadał się, przyjął Komunię świętą. Nawrócił się! Ale Ojciec Pio nie byłby sobą, gdyby nie „odpłacił” mu za lata walki z nim na swój sposób. Doktor Ricciardi wyzdrowiał, nowotwór zniknął bez śladu.
Przed śmiercią święty stygmatyk mówił, że „narobi jeszcze więcej hałasu, kiedy umrze, niż robi teraz, będąc żywym”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz